2010-02-20 12:35:25 >> Wszystkie Poranki Świata Dziś zaczyna się chyba coś nowego w moim życiu. Następuje zmiana jakiej długo oczekiwałem i na którą długo się przygotowywałem. Droga, którą przeszedłem była żmudna i wymagała wiele wyrzeczeń z mojej strony. Pewnie jeszcze czeka mnie wiele trudności do pokonania ale jestem już przygotowany na to. Postanowiłem wszystko postawić na jedną kartę. Albo uda mi się i wygram albo przegram z kretesem. Trudno... kto nie ryzykuje też nic nie zyskuje. Lecz wiem, że muszę to zrobić, że muszę zmienić swoje dotychczasowe życie. Całkowicie. Zostanie w tej samej sytuacji w jakiej w tej chwili się znajduję jest niebezpieczne dla mojej duszy. To co robię jest bardzo bolesne dla mnie. Lecz wolę aby przez jakiś czas bolało niż abym powolnie umierał. Będę się starał wykorzystywać każdy dzień, każdą chwilę aby zmienić wszystko w moim życiu, w moim miejscu na ziemi. Decyzja została podjęta i jest nieodwołalna. Czas mi ruszać w drogę. Jak w pewnym filmie usłyszałem: "There is no good anymore. There is no good anymore. It's time to go. It's time to go." Muszę żyć pełnią siebie bo "wszystkie poranki świata mijają bezpowrotnie" (Pascal Quignard). skomentuj (4) 2009-12-25 15:23:33 >> Dla Tańczącej W Kręgu Płomieni Od dawna znowu nic nie pisałem... i chyba tak już zostanie, że będę dodawał notki z dużymi odstępami czasu. Nic na to nie poradzę. Życie biegnie do przodu i mam coraz mniej czasu aby pisać cokolwiek na blogu. To chyba przychodzi tak z wiekiem, że jest się coraz bardziej zaganianym a kiedy ma się jakiś czas wolny to nie chce się nic robić tylko leżeć i gapić się w sufit albo poczytać jakąś książkę. Chyba, że nagle będę miał więcej czasu albo rozplanuję sobie jakoś ten czas inaczej aby mieć możliwość pisania. Choć zapewne jak się całkiem zestarzeję to będę miał czas aby pisać. Lecz do tego jeszcze daleko. Dziś mam czas. W końcu pierwszy dzień świąt i właściwie spędzam go na błogim leniuchowaniu i nic nie robieniu. Ostatnio tak zajrzałem z ciekawości czy ktoś napisał jakiś komentarz albo coś takiego i zobaczyłem Twój wpis Tańcząca. Bardzo miło się mi zrobiło. Po pierwsze dlatego, że ktoś jeszcze coś czyta na moim blogu. Po drugie dlatego, że Twój wpis był naprawdę bardzo miły. Szczególnie słowa o tym, że jestem zakochany w życiu. Czy to prawda? To prawda, że kocham życie ze wszystkimi jego przywarami i cudownościami. Aczkolwiek nie podoba mi się ten świat, który mnie otacza. Coraz bardziej wpadam w spiralę samotności. Na pewno nie fizycznej ale raczej mentalnej. Choć zapewne kiedyś dojdę do takiego punktu kiedy zdecyduję się wieść żywot jakiegoś pustelnika z dala od cywilizacji. A jeśli okaże się, że muszę funkcjonować w społeczeństwie, to pewnie postaram się odciąć pępowinę układów społecznych. Na razie jednak mam pewne plany do wykonania i postaram się je zrealizować. Jak kiedyś napisałem... Ja po prostu tańczę swój taniec jak linoskoczek na karuzeli życia, starając się nie spaść w otchłań. Po to, aby wznosić się coraz wyżej i nie dać się dopaść demonom głupoty i debilizmu, które niestety jak się rozglądam ogarania coraz większe rzesze ludzi... Staram się iść swoją drogą z uśmiechem na twarzy i z pokorą przyjmować wszystko co los mi przyniesie. I ta samotność w połączeniu z życiem jest moim małym światłem i szczęściem. A jeśli to co noszę w sobie komuś pomoże i sprawi, że uleczy to jego rany to tym bardziej będę się cieszył. Dziękuję Tobie Tańcząca za miłe słowa i życzę Tobie wszystkiego dobrego oraz wiele światłości na Twojej drodze życia. Mam nadzieję, że to przeczytasz bo nie wiem jak się inaczej z Tobą skontaktować. Uśmiecham się do Ciebie i do wszystkich, którzy zaglądają na tego mojego skromnego bloga. Myślę, że następna notka szybciej zostanie napisana niż ta:) Kłaniam się nisko. skomentuj (2) 2009-04-05 10:54:03 >> Moje spotkanie z niewidzialnym
Cóż za fajny dzień!
Uwielbiam niedzielę na moim osiedlu z jednego powodu: jest cisza.
Wychodzę rano na spacer na łąki nad rzeką ok. godz 6-tej i nie słyszę robotników budujących nowe domki ani sąsiadów piłujących drewno albo co innego robiących. Nie ma później hałasujących dzieci czy też stojącej lub siedzącej i gadającej młodzieży. Ani jeżdżących samochodów.
Ani także sąsiadów którzy obserwują innych sąsiadów, co kto ma lub w co kto się ubrał albo jaki kupił samochód.
Po prostu nikogo nie ma.
Wszyscy jeszcze śpią. Tylko niektóre starsze osoby spieszą na poranną mszę.
Jednak spotkanie z nimi mi nie grozi bo oni chodzą innymi ścieżkami.
Tak więc jestem ja, mój pies i cała natura rozedrgana w pierwszych promieniach słońca.
Czuję zapach rosy. Zawsze wciągam go głęboko do płuc.
Tak jakbym chciał się nadąć.
Wsłuchuję się w odgłosy przyrody, która już od dawna nie śpi.
Słyszę cudowny śpiew ptaków zwiastujących nadejście ciepłych dni.
I coś, gdzieś w głębi mnie zaczyna się budzić. Krew przyspiesza w ciele.
Serce zaczyna mocniej bić.
Dotykam dłonią świeżej, mokrej trawy. Czuję jej ożywczy chłód.
Podnoszę ją do ust by poczuć smak tej porannej wody.
Wszystko wewnątrz mnie. Cały organizm wariuje od mnogości doznań.
I czuję, że jestem z tym wszystkim jednością.
Ja nie poskramiam natury, ja daję się jej poskramiać.
I w tym momencie otwiera się coś przede mną czego nie można opisać czy również wyrazić słowami.
Uczucie które jest tak potężne, jakbym dotknął niewidzialnego.
I w tym momencie jestem naprawdę szczęśliwy.
skomentuj (2) 2009-01-08 10:17:26 >> Nowiutki No i mamy nowy rok. Czy będzie lepszy od starego? Szczerze powiedziawszy wydaje mi się, że nie za bardzo... Mówię oczywiście nie o sprawach pojedyńczych jednostek. Chodzi mi o bardziej globalne spojrzenie na to wszystko. Niestety. Chyba nic się nie zmieni. Ani w świadomości, ani w sposobie życia ludzi. Przypomina mi się taki cytat z któregoś filmu Kolskiego... "Wszystko jest jak było. Nic się nie zmieniło." Mimo iż nie przepadam szczególnie za twórczością tego pana ale tutaj tym tekstem trafił w samo sedno. Nigdy nic się nie zmieniało. W całej historii ludzkości nic się tak naprawdę nigdy nie zmieniało... Oczywiście. Technika się rozwinęła i mieszkamy teraz zupełnie inaczej niż kiedyś. Posiadamy znacznie lepszą komunikację, jeśli oczywiście nie liczymy takich krajów jak Polska, czy inne kraje byłego bloku wschodniego, oraz krajów trzeciego świata. Przepraszam jeśli kogoś urażam tym ale czasem jak korzystam ze środków komunikacji miejskiej czy też międzymiastowej to odnoszę wrażenie, że konno bym szybciej zajechał niż tym starym, rozklekotanym, bez ogrzewania, ze szparami w oknach acz wysłużonym i drogim jak na takie warunki jakie serwuje polska kolej - pociągiem. Mamy także komputery i internet, ciepłą wodę w rurach i oświetlenie. Teraz jak ktoś ma kominek to pali w nim dla przyjemności a nie z obowiązku, żeby ciepło było. Teraz to pod względem technicznym stoimy (nawet nasz piękny kraj), aczkolwiek z pewnymi problemami ale to normalne podczas rozwoju technologicznego, wyżej anieżeli taki woj we wczesnym średniowieczu w drewnianym grodzie. Jednak pomimo naszego coraz szybszego pędu do udoskanalania sobie życia, poprzez coraz to nowsze urządzenia które poprawiają nasz byt na ziemi. To działanie ludzi i ich sposoby myślenia, ostatecznie nie uległy żadnym zmianom. I tak zawsze chodzi nam o to aby zapchać sobie żołądek i się bogacić. Często nawet kosztem innych. Techniki naszego działania się trochę też zmieniły ale cele... nawet środki są podobne. Relacje pomiędzy ludźmi też nie bardzo się zmieniły. Tak samo każdy każdego stara się wykorzystać... Wszystko jedno jak byleby być na szczycie i mieć władzę nad innymi. Jakąkolwiek. Straszną to ludziom daje satysfakcję jak mogą sobie kimś tak popomiatać, w te i w tamtą stronę. Dobrze się człowiek z tym czuje. Michaił Żwaniecki, satyryk z Odessy żydowskiego pochodzenia pytał: "Jaka jest pierwsza czynność, którą by się chciało wykonać po osiągnięciu szczytu? - Splunąć na dół". I takim niestety jest każdy z nas. W tej grze nie ma wyjątków. I nic nas nie różni od tego woja w drzewnianym grodzie ani buisnessmena w biurowcu ze szkła. Z tą jedną małą różnicą, że woj o tym wiedział. A my się ciągle oszukujemy. skomentuj (3) 2008-05-07 01:00:35 >> Pamiec
Srogimi dzwiekami... skomentuj (2) 2008-04-11 20:18:11 >> Z wewnątrz... Bardzo przepraszam wszystkich którzy wchodzili tutaj aby coś nowego przeczytać i nic nie ujrzeli... ale niestety jestem bardzo mocno pochłonięty różnymi sprawami, które wymagają ode mnie całkowitego oddania swojego czasu. Za niedługo wrócę... nie wiem niestety dokładnie kiedy. Jak tylko znajdę na tyle czasu aby spokojnie siąść przed monitorem komputera i coś sklecić sensownego. Obiecuję jednak, że na pewno coś się w niedługim czasie pojawi. Trzymajcie się ciepło. I mam nadzieję jak najbardziej radośnie bo chyba w końcu wiosna pojawiła się za oknem. I jakoś tak cieplej na duszy się robi. Do zobaczenia! skomentuj (4) 2007-12-22 23:37:14 >> Przed świętami Ostatnio gdzieś dorwałem jakąś ankietę. Okazało się, że znacznie częściej płaczemy niż się śmiejemy oraz, że znacznie częściej doznajemy złych zdarzeń niż dobrych... Co się takiego dzieje z tym światem? Czemu nie potrafimy sobie dawać nawzajem miłości? Dlaczego są ludzie którzy radują się kiedy komuś coś złego się dzieje? Dlaczego upadamy tak nisko aby lubować się w uczuciu nienawiści? Wziąłem sobie dzisiaj Stary Testament i otworzyłem na chybił trafił. Przeczytałem fragment o Kainie i Ablu. Pierwsze pytanie, które narzuciło mi się samo od razu: Dlaczego Bóg nie chciał nawet spojrzeć na dary Kaina? Czy coś było w nich nie tak? W czym gorszy był Kain od Abla? A skoro Bóg jest wszechwiedzący to czemu nie mógł przewidzieć, że Kain z tego właśnie powodu zabije? Może chciał pokazać jaką istotą jest człowiek? Może... Boże Narodzenie... święto w którym ponoć powinno się wybaczać... a jednak widzę, że ludzie się kompletnie nie zmieniają. Kupują prezenty często po to aby zaleczyć własne sumienie. Brak nam refleksji w tym pędzącym świecie. Brak nam oddechu. Brak czasu dla bliskich. Sami sobie stworzyliśmy ten świat. Zbudowaliśmy go na obłudzie, nienawiści, gniewie, hipokryzji... W "Przekroju" jest artykuł o człowieku, który nazywany jest "ostatnim piratem". Wydał on wojnę wielorybnikom i nie wiadomo ile zatopił już okrętów... Powiedział jednak ciekawe zdanie o człowieku: "Zniszczenie na przykład Watykanu albo Mony Lizy spotkałoby się z oburzeniem. Tymczasem masowe mordowanie wielorybów nie martwi nikogo". Niestety ale człowiek jest cholernym egocentrykiem. Taki dziwny gatunek... Tak więc na te święta życzę ludzkości aby się zmieniła. Aby była bardziej otwarta na potrzeby innych. Aby w niej było więcej miłości i wrażliwości dla wszystkiego co nas wokoło otacza. Tego życzę z całego serca światu. Pewnie i tak się nie spełni... ale co mi tam szkodzi... skomentuj (9) |
|
|||||||